19 lipca 2013

Sandały dla taty… i syna też.

Lato w pełni, choć u mnie ostatnio się nieco ochłodziło i od 3 dni pada. Akurat zbieramy się do wyjazdu na urlop więc nie jest to dla mnie wielkie zaskoczenie – co roku tak jest i to zawsze wtedy, gdy wyjeżdżamy na wakacje ;-)

Mój najukochańszy przypomniał sobie jednak dopiero teraz, że przecież nie będzie miał tam w czym chodzić po plaży. Oczywiście obowiązek kupna butów spadł na mnie. Nasz syn – Janek (ma już 16 lat, więc chyba powinnam napisać Jan) także potrzebował jakichś butów na te wakacje, więc nie usiadłam przed komputerem i zaczęłam przeszukiwać internetowy sklepy z butami.

Od początku wiedziałam, że sandały będą najlepszym rozwiązaniem dla obu będą sandały. Da się w nich swobodnie chodzić po plaży, wyjść na spacer, pojeździć rowerem czy posiedzieć przy grillu. Noga się nie poci, szybko się je wkłada i zdejmuje – same zalety, nie ma co wybrzydzać.
Pierwsze wpadły mi w oko buty dla Janka, a były to Sandały Kacper 1-W 30. Zwróciły moją uwagę poprzez sportowy wygląd oraz grube przeszycia na podeszwie, co sugerowało, że są szyte, a nie tylko „klejone”. Dla mnie ma to duże znaczenie. Wybrałam kolor czarny, bo jest najbardziej praktyczny, pasuje do wszystkiego.

Cholewka wykonana jest ze skóry naturalnej. Podeszwa ma grubość 3 cm przez co jest w miarę wygodna. Zapięcie wykonano z wysokiej jakości rzepu, nie powinien się szybko rozlecieć.
Dla mojego męża wybrałam sandały NIK Giatoma Niccoli 06-0098. Urzekły mnie swoim niepowtarzalnym wyglądem. Czarny kolor wykonany ze skóry licowej jest po prostu przepiękny! Wnętrze wypełnia skóra naturalna, a zapięcie – jak chyba w każdych sandałach – to rzep. Sandały NIK to taki Mercedes wśród sandałów.


Wyróżniają się jakością wykonania, a także idealnie dopracowanym wyglądem. Producent dba o każdy detal, dlatego naprawdę warto w nie zainwestować, mimo że nie są najtańsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz